środa, 9 września 2009

Burza, niech to wszystko szlag!

( tekst piosenki ,,Burza" Perly i Lotry)

Jak Siostry kocham, mam 17 lat, a juz przeszlam 4 zawaly serca, 15 omdlen i nerwice. Wszystkiego nabawilam sie w ciagu jednej nocy.
23:00 Ide pod prysznic
23:30 Ide napic sie wody
23:35 Uchylam okno u siebie w pokoju, ale po chwili je zamykam, bo pada.
23:50 Rozpadalo sie na amen.
24:00 Klade sie, zapalam lampke nocna i probuje usnac, bo o 6:30 musze wstac.
24:15 Zaczelo sie! BURZA! (Ci, co mnie znaja, wiedza jak ja kocham burze, wiedza, ze absolutnie
sie nie boje:))
24:30 Grzmot za grzmotem,, blyska sie jak flesh w aparacie, i wieje niemilosiernie, ale ja sie nie
boje, a w zyciu!
24:31 Boje sie. Boje sie jak cholera, ale jestem twarda. Przezywam pierwszy zawal serca (przed-
tem, oczywiscie kilka razy omdlalam). Zapalam duze switatlo.
1:00 Trzese sie jak liscie na wietrze, ale jestem twarda. Taka twarda, ze otwieram drzwi na
osciez od mojego pokoju, na wszelki wypadek, jabym zaczela krzyczec, zeby Allan i Ellen
mnie uslyszeli.
1:15 Przezywam drugi zawal serca. Porzadny grzmot, a przy tym wszystkim gasnie swiatlo!
Wyobrazacie to sobie?? Jest burza na maxa, a ja nie mam swiatla!
1:20 Probuje usnac. Na Boga! Za 5 godzin musze wstac do szkoly, a ja nawet oka nie zmrozylam!
czas nieokreslony: Usnelam, ale jak mnie za chwilke grzmot nie obudzil, przezylam trzeci zawal.

Pozniej juz nie moglam usnac, bo kiedy tylko przysypialam, byl ogromny huk i na tym konczylo sie moje spanie. Pamietam, ze jak spojrzalam na zegarek, byla 4:07 a pozniej juz usnelam na dobre.

7:20 (Nie wazne jest to, ze za 10 minut zaczynam lekcje) Wchodzi Ellen z mina kanibala i mowi
mi, ze musze sie pospieszyc, bo dzien wczesniej nie bylam w szkole (bo bylam w Cascavel na
Policji Federalnej) i ze nie ma mozliwosci zostania w domu. Ja nawet nie wiedzialm o co jej
chodzi bo bylam zaspana nieziemsko. Pokiwalam glowa (jak zawsze) i polozylam glowe,
oczywiscie (jak zwykle w takich sytuacjach) wypowiedzialam swoj standardowy tekst:
,,Jeszcze piec minut" I polozylam glowke na podusie. Ja nie wiem, czy ona mnie zrozumiala?
7:25 Wyglada na to ze tak, bo piec minut pozniej zjawila sie z mina glodnego kanibala.
7:26 Wchodze do lazienki. Mam pewnosc. Wczoraj w nocy nie tylko w drzewo piorun przywalil.
(Zaczynam wiezyc, czlowiek pochodzi od malpy)
7:40 Udalo sie!! Przypominam czlowieka!! Wychodze z lazienki jak Monk, zeby przypadkiem nikt
mnie nie zobaczyl, bo przeciez juz 10 minut w szkole siedze.
7:41 I identycznie jak Monk robie zament kolo siebie (Marlene umyla podloge, ja sie poslizgnelam
i wpadlam w metalowa szafke z dokumentami, na bank mnie nikt nie usluszal ;/) Wchodzi
Ellen, zaoferowala mi swoja pomoc. Podwiezie mnie do szkoly.
7:50 Hurrrra! Jestem w szkole. Tylko czekam pol godziny na zimnie, ale juz sie przyzwyczailam
;P (Tutaj kiedy spoznisz sie na lekcje, musisz pokazac Kalendarz Ucznia, gdzie ,,wozna"
podstempluje, ze wpuszcza sie na teren szkoly, z dokladna godzina itp. Ty wypisujesz swoje
dane, numer telefonu, klase, adres oraz godzine. A pozniej czekasz na dworzu, w miejscu
gdzie spotykamy sie na lunchu, do nastepnej lekcji.
8:20 Wchodze do klasy. Jestem pewna! Teoria Darwina, to czysta prawda! Ciekawe ilu ludzi z
mojej klasy nie spalo w nocy, wyglada na to ze zdecydowana wiekszosc! :)




Teraz na powazne: Byla ogromna burza. Stan Santa Catarina (czy jakos tak) wtglada jak ostatnia ruina. Meksyk tonie, wody maja po kolana, albo i wyzej. São Paulo demolka. No i najwazniejsze: Paraná, katastrofa, co prawda nie odnieslismy takich wielkich szkod jak Santa Catarina, ale nie wyglada to dobrze. Marechal tonie w galeziach itp. Najbardziej przerazil mnie widok samochodu z wielka, ogromna galezia w przedniej szybie, a raczej resztkach szyby. W zyciu nie widzialam czegos takiego w Polsce! I nie chce juz takich rzeczy widziec i przezywac. U nas na podworku, polamane galezie itp. Zlamany smietnik (tak, zlamany) a dokladniej, zlamana jest nozka metalowa. Jak bede miala chwilke czasu, to pstrykne fotke i Wam pokaze, jak tu smietniki wygladaja.

Schorowana Angelika ;P

1 komentarz:

Wielki Wujcio pisze...

Dobrze się czyta to co piszesz, mimo że te Brazylijskie komputery jeszcze nie nauczyły się pisać "ż" i "ó". :)
Dziś przyszedł list od Ciebie. Ania nie zdążyła go jeszcze przeczytać - podobno strasznie długi...
A powiem ci jeszcze że dziś mieliśmy spotkanie bo jesteśmy już w komplecie - i wszyscy dużo mówili o Tobie.
Ucz się i baw się abyś miała co opowiadać po powrocie. Pozdrowienia i całusy dla Host-Family